31 sierpnia – Dzień Solidarności i Wolności. Wolność, która zaczęła się od wspólnej sprawy
31 sierpnia obchodzimy Dzień Solidarności i Wolności. Ustawa z 27 lipca 2005 r. ustanowiła tę datę świętem państwowym „w celu upamiętnienia 25. rocznicy historycznego zrywu Polaków do wolności”. Wybór dnia odsyła przede wszystkim do 31 sierpnia 1980 r., kiedy w Sali BHP Stoczni Gdańskiej przedstawiciele Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i komisji rządowej podpisali Porozumienie Gdańskie. Dzień wcześniej porozumienie zawarto w Szczecinie, a kolejne uzgodnienia kończące falę strajków podpisano we wrześniu w Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej.
Sierpień 1980 r. był momentem, w którym sprawy bardzo konkretne – praca, płaca, bezpieczeństwo zatrudnienia i szacunek dla pracownika – połączyły się z pytaniami o wolność zrzeszania się, prawo do strajku, wolność słowa, dostęp do informacji i granice działania państwa. Z protestu w jednym zakładzie pracy wyrósł ruch, który w krótkim czasie objął miliony ludzi. Ta skala nie wynikała wyłącznie z politycznych haseł. Wynikała przede wszystkim z doświadczenia, że pojedynczy człowiek ma większą sprawczość wtedy, gdy potrafi działać razem z innymi.
Dlatego Dzień Solidarności i Wolności ma znaczenie szersze niż rocznica podpisania historycznego dokumentu. Prowadzi do namysłu nad relacją między wolnością jednostki a zdolnością ludzi do organizowania się, nad prawem jako językiem stawiania granic władzy oraz nad społecznym konfliktem, który w państwie prawa powinien znajdować ujście w negocjacji, procedurze i odpowiedzialności.
Sierpień 1980: od spraw zakładu pracy do praw obywatelskich
Strajk w Stoczni Gdańskiej rozpoczął się 14 sierpnia 1980 r. Jednym z bezpośrednich impulsów było zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz, działaczki Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Początkowo żądania dotyczyły konkretnych spraw pracowniczych. Gdy po dwóch dniach część postulatów stoczniowców została przyjęta, protest mógł się zakończyć. Wtedy do głosu doszli przedstawiciele innych zakładów, którzy wcześniej przyłączyli się do strajku. Stoczniowcy pozostali na terenie zakładu, a protest przyjął charakter solidarnościowy. Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, reprezentujący z czasem setki zakładów pracy.
Ten moment dobrze tłumaczy nazwę dzisiejszego święta. Solidarność nie była dodatkiem do wolności. Stała się sposobem jej zdobywania. Pracownicy jednego zakładu podjęli odpowiedzialność także za sprawy ludzi z innych przedsiębiorstw. Własny interes został poszerzony o interes wspólny, a lokalny spór zaczął tworzyć przestrzeń zbiorowego działania. Cudza sprawa została uznana za sprawę, wobec której warto pozostać obecnym.
17 sierpnia Międzyzakładowy Komitet Strajkowy ogłosił 21 postulatów. Ich pierwszy punkt dotyczył akceptacji niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych i wprost odwoływał się do ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowej. Kolejne postulaty obejmowały między innymi zagwarantowanie prawa do strajku, przestrzeganie wolności słowa, druku i publikacji, uwolnienie więźniów politycznych, a także liczne żądania socjalne i pracownicze.
Z perspektywy prawniczej szczególnie ważne jest to, że część żądań formułowano jako domaganie się urzeczywistnienia praw i zobowiązań, które władza sama wcześniej deklarowała albo przyjmowała. Prawo stawało się więc argumentem wobec państwa. Strajkujący nie ograniczali się do prośby o dobrą wolę władzy. Wskazywali standardy, które miały wiązać także tych, którzy sprawowali władzę.
Wolność zrzeszania się jako warunek wspólnego działania
Wolność bywa przedstawiana jako przestrzeń pozostawiona człowiekowi do samodzielnego działania. Sierpień 1980 r. pokazuje drugi jej wymiar. Człowiek potrzebuje możliwości łączenia się z innymi, tworzenia organizacji, wybierania przedstawicieli, formułowania wspólnych żądań i prowadzenia rokowań. Bez takich instytucji jednostka może posiadać formalnie określone prawa, a zarazem pozostawać bardzo słaba wobec pracodawcy, administracji albo państwa.
Wolność zrzeszania się zmienia rozproszone doświadczenia jednostek w zdolność do działania zbiorowego. Związek zawodowy, stowarzyszenie, organizacja społeczna czy samorząd zawodowy pozwalają ludziom występować wspólnie, budować wiedzę, wyłaniać reprezentację i prowadzić dialog z podmiotami dysponującymi większą siłą organizacyjną. To właśnie dlatego wolność zrzeszania się należy do klasycznych praw politycznych i obywatelskich, a swoboda tworzenia związków zawodowych ma zarazem wymiar społeczny i pracowniczy.
Współczesny porządek konstytucyjny wyraża tę myśl w wielu miejscach. Konstytucja RP chroni wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społeczno-zawodowych rolników, stowarzyszeń i innych dobrowolnych zrzeszeń. Gwarantuje wolność zrzeszania się, a pracownikom i ich organizacjom przyznaje prawo do rokowań, zawierania układów zbiorowych i podejmowania działań zbiorowych w granicach ustawy. Konstytucyjna formuła społecznej gospodarki rynkowej odwołuje się ponadto do solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych.
Podobny kierunek widać w europejskim systemie ochrony praw. Europejska Konwencja Praw Człowieka chroni wolność zrzeszania się, w tym prawo tworzenia związków zawodowych i przystępowania do nich. Karta praw podstawowych Unii Europejskiej łączy wolność zrzeszania się z prawami pracowników i pracodawców do rokowań oraz działań zbiorowych. Współczesne prawo przekłada więc doświadczenie organizowania się ludzi na konkretne gwarancje instytucjonalne.
Dialog społeczny: konflikt, który ma swoje reguły
Porozumienia Sierpniowe przypominają także o wartości negocjacji. Konflikt społeczny sam w sobie nie świadczy o słabości wspólnoty. W pluralistycznym społeczeństwie różne grupy mają odmienne interesy, doświadczenia i oczekiwania. Dojrzałość instytucji ujawnia się w tym, czy konflikt może zostać nazwany, przedstawiony przez reprezentantów stron i przeprowadzony według reguł, które chronią uczestników przed arbitralnością i przemocą.
Prawo pełni w tym zakresie funkcję organizującą. Wyznacza procedury tworzenia związków zawodowych, prowadzenia sporów zbiorowych, rokowań, zawierania porozumień i układów zbiorowych. Określa także granice strajku, obowiązki stron oraz środki ochrony indywidualnych praw pracowniczych. Dzięki temu różnica interesów może zostać przeniesiona z pola siły na pole argumentu, reprezentacji i negocjacji.
Warto zauważyć, że Porozumienie Gdańskie samo było rezultatem rozmów między stronami pozostającymi w głębokim sporze i działającymi w warunkach państwa autorytarnego. Nie stworzyło od razu stabilnego porządku wolności. Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r., represje wobec działaczy i delegalizacja „Solidarności” pokazały kruchość praw, które nie są zabezpieczone przez trwałe instytucje, niezależne sądy, wolne media i rzeczywistą możliwość kontroli władzy.
Ta lekcja pozostaje aktualna także w demokratycznym państwie prawa. Dialog potrzebuje prawa, które traktuje strony poważnie, umożliwia ich reprezentację i zapewnia wykonanie przyjętych zobowiązań. Prawo potrzebuje natomiast kultury dialogu, ponieważ nawet najlepsza procedura działa słabo tam, gdzie uczestnicy traktują ją wyłącznie jako przeszkodę albo narzędzie przewagi.
Solidarność jako zasada życia wspólnego
Słowo „solidarność” ma szczególne miejsce w polskiej pamięci historycznej, ale jego znaczenie wykracza poza nazwę związku zawodowego i wydarzenia 1980 r. W sensie społecznym solidarność oznacza gotowość uznania, że los drugiego człowieka pozostaje częścią wspólnej odpowiedzialności. W sensie prawnym prowadzi do tworzenia instytucji, dzięki którym ciężary i ryzyka społeczne mogą być dzielone, a osoby słabsze organizacyjnie otrzymują realne narzędzia ochrony.
Tak rozumiana solidarność nie wymaga pełnej zgodności poglądów. Przeciwnie, jej dojrzała postać ujawnia się wtedy, gdy ludzie potrafią współdziałać mimo różnic. W sierpniu 1980 r. w jednym ruchu spotkali się pracownicy wielu zakładów, osoby o różnych przekonaniach politycznych i światopoglądowych, działacze opozycyjni, eksperci, duchowni i zwyczajni obywatele. Łączyło ich przekonanie, że człowiek powinien mieć głos w sprawach, które bezpośrednio kształtują jego życie.
Wolność i solidarność wzajemnie się uzupełniają. Wolność chroni człowieka przed podporządkowaniem i daje mu przestrzeń działania. Solidarność sprawia, że ta przestrzeń może być budowana także dla innych. Wolność pozbawiona więzi społecznej łatwo redukuje się do przewagi silniejszego. Solidarność pozbawiona wolności może z kolei przybrać postać przymusowej wspólnoty. Demokratyczne państwo prawa potrzebuje obu wartości jednocześnie: autonomii jednostki oraz zdolności ludzi do odpowiedzialnego współdziałania.
Rola radców prawnych – wolność i solidarność w praktyce prawa
Dla radców prawnych idee związane z 31 sierpnia mają bardzo praktyczny wymiar. Spotykamy je w sprawach pracowniczych, sporach zbiorowych, negocjacjach, tworzeniu regulaminów, reprezentacji pracowników i pracodawców, działalności związków zawodowych, stowarzyszeń, organizacji społecznych oraz instytucji publicznych. Za każdym z tych obszarów stoi pytanie o sposób pogodzenia wolności jednostki, interesu wspólnoty, kompetencji organów i praw innych osób.
Profesjonalna pomoc prawna może ograniczać asymetrię między stronami sporu. Radca prawny porządkuje stan faktyczny, wskazuje prawa i obowiązki, ocenia dopuszczalne środki działania, pomaga przygotować negocjacje i dokumenty, a w razie potrzeby prowadzi sprawę przed sądem. Dobrze skonstruowane porozumienie pracownicze albo procedura konsultacyjna może zapobiec eskalacji konfliktu równie skutecznie jak późniejsze postępowanie sądowe.
Szczególne znaczenie ma niezależność zawodowa. Kodeks Etyki Radcy Prawnego określa ją jako gwarancję ochrony praw i wolności obywatelskich, demokratycznego państwa prawnego oraz prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Ta perspektywa dobrze łączy etos zawodu z doświadczeniem Sierpnia 1980 r. Prawnik działający niezależnie pomaga człowiekowi używać prawa jako narzędzia ochrony, a instytucjom – działać w granicach kompetencji i przyjętych procedur.
Dzień Solidarności i Wolności przypomina więc także o odpowiedzialności prawników za jakość wspólnej przestrzeni. Radca prawny nie zastępuje dialogu społecznego, lecz może tworzyć dla niego bezpieczne ramy. Nie zastępuje obywatelskiego zaangażowania, lecz może chronić prawo do jego podejmowania. Nie rozstrzyga za człowieka, jakie wartości powinien wybrać, lecz pomaga mu korzystać z wolności w sposób świadomy, zgodny z prawem i skuteczny.
31 sierpnia jest świętem historycznego zwycięstwa, ale jego sens nie zamyka się w historii. Demokratyczne społeczeństwo stale potrzebuje miejsc, w których człowiek może mówić własnym głosem, organizować się z innymi, przedstawiać żądania, prowadzić spór i oczekiwać, że władza odpowie procedurą zamiast arbitralnością. Prawa zapisane w ustawach i konstytucji zachowują społeczną wartość wtedy, gdy mogą być rzeczywiście wykonywane przez konkretne osoby i wspólnoty.
Jedna z najważniejszych przemian w najnowszych dziejach Polski zaczęła się od spraw pracowniczych i od gestu pozostania przy innych, gdy własny problem mógł już zostać uznany za rozwiązany. Z tego gestu wyrósł ruch milionów ludzi. To być może najprostsza lekcja 31 sierpnia: wolność staje się trwalsza wtedy, gdy człowiek widzi w prawach drugiej osoby część wspólnej sprawy.
Dzień Solidarności i Wolności przypomina zatem o Polsce, w której wolność ma wymiar osobisty, a solidarność nadaje jej wymiar wspólnotowy. Prawo łączy oba te porządki, gdy chroni autonomię człowieka, pozwala ludziom działać razem i tworzy reguły pokojowego rozwiązywania konfliktów. Właśnie w takiej codziennej praktyce wolność przestaje być wyłącznie hasłem i staje się sposobem organizowania wspólnego życia.